
Skoro profil będzie o muzyce nowoczesnej musimy wpierw ustalić o czym w ogóle będziemy mówić…
Samo zagadnienie wydaje się generalnie oczywiste i proste, ale kiedy sięgniemy głębiej napotykamy pewien problem. Co ciekawe muzykologia dostrzegła go już dawno, bo pisał o nim chociażby w roku 1985 Carl Dahlhaus (w książce napisanej wspólnie z Hansem Heinrichem Eggebrechtem pt. Co to jest muzyka?):
„Problemy terminologiczne są w wypadku estetyczno- społecznych różnic- jak na przykład dychotomia muzyki poważnej i rozrywkowej, stanowiącą temat dyskusji toczonej od dziesiątków lat za pomocą tych samych argumentów- tak ściśle splecione z wyobrażeniami i decyzjami bezpośrednio kształtującymi praktykę, że wydają się ich teoretycznym odzwierciedleniem. Spór dotyczący społecznej funkcji i estetycznych kryteriów muzyki poważnej i rozrywkowej nie byłby możliwy, gdyby te dźwiękowe zjawiska, przez etykiety oddzielone i traktowane jako odrębne, nie zostały spięte wspólną klamrą szerszego pojęcia <<muzyka>>. Jednak decyzja zaliczenia do tej samej kategorii szlagieru i dwunastotonowej kompozycji nie jest, na co wskazuje porównanie z innymi dziedzinami, w żadnym razie oczywista. Nikt nie nazywa gazety <<literaturą>>, choć ten niezwyczajny sposób użycia z etymologicznego punktu widzenia nie jest wcale absurdalny- wszak gazeta jest wydrukowanym słowem.”
Chociaż polskie wydanie tej książki liczy sobie ponad trzydzieści lat (pierwsze polskie tłumaczenie wydano w roku 1992) pytanie to pozostaje dalej aktualne.
W pewnym sensie potwierdza je też niespełna dziesięć lat później Nicholas Cook
„Każda muzyka jest inna, niemniej każda jest muzyką. Istnieje zatem poziom, na którym można mówić po prostu o muzyce (…), choć nie jest to poziom podstaw teoretycznych. Można mówić o muzyce ogólnie, jeżeli mówi się o znaczeniu muzyki albo- na poziomie jeszcze bardziej podstawowym- o tym, jak to się dzieje, że muzyka niesie ze sobą jakiekolwiek znaczenie. Rola muzyki nie sprowadza się bowiem wyłącznie do uprzyjemniania nam życia. Wręcz przeciwnie, jest ona istotnym elementem ludzkiej cywilizacji (tak jak język, występuje w każdej ludzkiej kulturze).”
W przypadku polskiej myśli muzykologicznej możemy cofnąć się do roku 1975 i przytoczyć jeden fragment, w którym Zofia Lissa (w Nowe szkice z estetyki muzycznej) zauważa:
„Na kulturę muzyczną składają się wszelkie nurty i typy twórczości, odbioru i wykonawstwa, wszelkie formy <<życia>> wielorakich przejawów muzyki”
Rozszerzenie myśli nie tylko o „wszelkie nurty”, ale i „typy twórczości, odbioru i wykonawstwa” wprost pokazuje szerokość tematu jakim będziemy się zajmować. Zawsze więc pytanie o definicję możemy skwitować prostym stwierdzeniem „to skomplikowane”.
Stoimy więc generalnie w miejscu zastanym przez Carla Dahlhausa mogąc zauważyć, że wciąż dysponujemy jednym wspólnym określeniem terminu muzyka (również dodając do tego przymiotnik współczesna) na twórczość z pogranicza różnych dziedzin.
Możemy to dość łatwo zobrazować sięgając do dwóch płyt: wydanej w roku 2021 Muzyki współczesnej Pezeta oraz albumu Pieśni współczesne, który nagrał Miuosh z Zespołem Śląsk i zaproszonymi gośćmi. Oba nagrania chociaż odległe od tego jak rozumiemy muzykę współczesną tę klasyczną (poważną) są przecież kawałkiem współczesnej kultury muzycznej. Jasne, intuicyjnie możemy dość szybko wpisać te dwie płyty w pewien styl, nazwać go i ułożyć na odpowiednie półce. Jednak problem pojawia się w przypadku trudniejszych do zdefiniowania.
Z drugiej strony pozostają jeszcze projekty muzyczne z pogranicza… jak chociażby fascynujący projekt SYR kolektywu Sonic Youth, szczególnie SYR 4 Goodbye 20th Century. Wydana w roku 1999 płyta zawiera kompozycje m.in. Johna Cage’a, Christiana Wolffa, Yoko Ono i Steve’a Reicha a całość zmontowana jest w formule muzyki improwizowanej.
Albo przenikanie do muzyki współczesnej elementów turntablistycznych i traktowanie gramofonu jako instrumentu muzycznego (Gabriel Prokofiev, Philip Jeck, DJ Spooky czy Maria Chavez). Pytanie otwarte kto tu kogo inspirował… Christoph Cox z Danielem Warnerem całkiem słusznie zauważają pisząc chociażby o studiu Pierre’a Schaeffera:
„ostatecznie jego dokonania największy wpływ wywarły poza obszarem muzyki klasycznej, na przykład na wczesne eksperymenty Les Paula, studyjne przetwarzanie dźwięku przez George’a Martina, producenta Beatlesów, <<konkretne>> (concrète) wybryki Franka Zaspy, system loopowania taśm na żywo Terry’ego Rileya i samplowanie oraz turntablizm didżejów hip- hopowych, takich jak Grandmaster Flash i Qbert”
Do książki Kultura dźwięku teksty o muzyce nowoczesnej Coxa i Warnera będziemy wracać wielokrotnie (jest to jedna z ważniejszych, jak nie najważniejsza antologia tekstów o muzyce nowej) na tym etapie wystarczy nam ten fragment.
Takich projektów wykraczających poza ramy oczywiście moglibyśmy przywołać setki a nawet tysiące. Do wielu z nich wrócimy, jednak teraz posłużą nam trochę jakby instrumentalnie, żeby być przykładem, który potwierdzi pewną teorię.
Trudno jednoznacznie zdefiniować czym jest muzyka współczesna i czy ma, a jeśli ma to jakie są jej granice. Z drugiej strony możemy otworzyć pytanie, czy stawianie granic ma dzisiaj jakikolwiek sens i powtórzyć za Albanem Bergiem zdanie cytowane przez Alexa Rossa (w książce Reszta jest hałasem) „Panie Gershwin, muzyka to muzyka”. Chociaż zdanie Berga przybiera formę dość luźnej anegdoty, wydaje się jednak, że mimo wpływu muzyki poważnej, na jej- nazwijmy to- niepoważny odpowiednik (i vice versa) to znoszenie granic jest jednak zbyt daleko idącym wnioskiem i zbyt dużym uproszczeniem.


Dodaj komentarz